Niezapowiedziana wizyta…
Głód już porządnie dawał mi się we znaki, kiedy zadzwonił do mnie, że czeka pod biurem. Zazwyczaj jeden papieros załatwiał temat głodu na kolejną godzinę, jednak teraz nie miałem czasu nawet zapalić. Zbiegłem na dół po drewnianych schodach powodując huk lawiny kamieni. Wyskoczyłem z bramy...





