Niezapowiedziana wizyta…

Widelec, 12 września 2011
Sneeze-Slow-motion03

Głód już porządnie dawał mi się we znaki, kiedy zadzwonił do mnie, że czeka pod biurem. Zazwyczaj jeden papieros załatwiał temat głodu na kolejną godzinę, jednak teraz nie miałem czasu nawet zapalić. Zbiegłem na dół po drewnianych schodach powodując huk lawiny kamieni. Wyskoczyłem z bramy nie bardzo wiedząc, w którą stronę mam biec. Kręciłem głową to w prawo, to w lewo wypatrując zielone kombi. Parędziesiąt metrów dalej, za drzewem, zobaczyłem wystającą z samochodu i machającą histerycznie rękę.

Podszedłem do samochodu od strony pasażera, chwyciłem za klamkę i wsunąłem się do środka… W aucie panował nieziemski zaduch i a Wojtek przywitał mnie wydobywającym się z głębin jego płuc, paskudnym kaszlem…

- Masz papiery? – spytałem

- Tak, tu jest komplet – odparł, ale ostatnia sylaba zniknęła w kolejnym ataku kaszlu…

 

Ona natomiast przyszła przed północą – chociaż przypuszczam, że chodziła za mną już od kilku godzin. Nie spodziewałem się jej… Byłem najedzony, zrelaksowany i zadowolony z podpisanego dzisiaj- w niezbyt formalnych warunkach – kontraktu.

- Odejdź!

- Wiesz, że nie mogę…

- Wynoś się stąd!

- Uspokój się, przecież wiesz że to nieuniknione… Możesz robić cokolwiek zechcesz a i tak wejdę… i zostanę tu jakiś czas, w tobie…

- Znów zabierzesz mi kawałek życia! Kilka pięknych i słonecznych dni. Przychodzisz do mnie znikąd i wpieprzasz się w moje życie bez pytania…

- Taka kolej rzeczy. – spokój w jej głosie doprowadzał mnie do furii – Do wszystkich przychodzę, nie tylko do Ciebie… przecież wiesz…

- Ty kurwo! Jesteś odrażająca… Powietrze robi się stęchłe gdy jesteś w pobliżu… Jesteś jak zły sen, w którym tysiące karaluchów oblazły moje ciało i zaglądają w każe możliwe miejsce, a ja nie mogę się ruszyć.

- Pogarszasz tylko całą sytuację – powiedziała tym razem bardziej stanowczo – przestań się tak szarpać! Pomieszkam u Ciebie tydzień, może dwa. Napsuję ci sporo krwi, zobaczysz… Zabiorę ci siłę, ukradnę Ci sny, poplączę myśli i postaram się, żeby nawet prosta czynność była dla ciebie niewyobrażalnym wysiłkiem. Sprawię, że inni będą się od ciebie odwracać – chociaż to bez znaczenia bo i tak nie będziesz w stanie gdziekolwiek pójść…

Miała rację, nie było sensu walczyć… Rozbiła się na miliony części i zaczęła spełniać swoją obietnicę…

Tydzień później pomyślałem, że tym razem była dość łaskawa… Może to dlatego, że to dość nietypowa dla niej pora, albo po prostu sama była zmęczona… Wiem, że wróci za jakiś czas. Zawsze wraca… Nie może beze mnie żyć…








Spodobało Ci się? Zostaw mi komentarz ;-) ↓ ↓ ↓








Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

* Copy this password:

* Type or paste password here:

122 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>